75lat.p.lodz.pl
Rekrutacja.p.lodz.pl
Wikamp


Fb

O mobilności głosem dr inż. Doroty Piotrowskiej, prof. PŁ



Dr inż. Dorota Piotrowska, prof. uczelni, jest dyrektorem Centrum Współpracy Międzynarodowej (CWM) Politechniki Łódzkiej. Skończyła Gestion et Technologie w International Faculty of Engineering na PŁ.

 

dorota piotrowska PŁJej działalność w zakresie internacjonalizacji została doceniona Nagrodą Środowiskową Gwiazdy Umiędzynarodowienia w kategorii Zarządzanie. Kierowane przez dr. inż. Dorotę Piotrowską CWM wyróżniono na Konferencji LUMEN w Konkursie Leaders in University Management. Politechnika Łódzka zwyciężyła w kategorii zarządzanie. 

 

Czym jest dla Pani mobilność?

Może to zabrzmi nieco patetycznie, ale internacjonalizacja i mobilność to podstawowe filary mojego życia. W codziennej działalności, mobilność to dla mnie możliwość zaczerpnięcia nowych pomysłów, na bazie których można budować coś ciekawego w Polsce, w Łodzi, na PŁ. Pamiętam, że moje pierwsze wyjazdy miały charakter rozpoznawczy. Bardziej byłam osobą obserwującą, przyglądającą się. Z czasem stawałam się partnerem w dyskusji, wymianie zdań, a w końcu dałam się poznać w środowisku międzynarodowym jako inicjator nowych wspólnych międzynarodowych przedsięwzięć. Dzięki wyjazdom i współpracy z partnerami zagranicznymi zrodziły się pomysły, jak metoda Problem Based Learning, której wprowadzenie na PŁ stało się możliwe w następstwie wyjazdów do Holandii i Danii, gdzie doskonale on funkcjonuje. W ten sam sposób zaczęliśmy też projekt Flipped Education – wdrożenia koncepcji kształcenia odwróconego, będącego tak naprawdę rozwinięciem wcześniej wdrożonego w PŁ problemowego podejścia do kształcenia studentów.

Co można zyskać na wyjazdach zagranicznych?

Otwierają umysły na nowe i na inne. Dzięki tej perspektywie mamy szansę udoskonalić nasze działania, które w obliczu rozwiązań stosowanych w innych krajach stają się przez nas na nowo oceniane i mogą nabierać nowych barw. Kwestią nie do przecenienia jest okazja do obcowania z wybitnymi ludźmi, którzy wywodzą się z innych kultur akademickich, edukacyjnych i geograficznych. Ich otwartość, sposób działania przekłada się na nasze życie zawodowe i osobiste. Tworzona sieć kontaktów międzynarodowych kształtuje zarówno naszą społeczność, jak i uczelnię jako całość. Z autopsji mogę powiedzieć o wyjątkowej osobowości – np. prof. Erica Mazura z Harvardu. Uczelnia, w której on pracuje jest prestiżowa, a przez to dość hermetyczna. Na co dzień współpracuje z wyselekcjonowanymi partnerami. Okazuje się jednak, że ciekawe pomysły mają szansę spotkać się z uwagą takich wybitnych ekspertów jak Pan profesor. Dzięki tej znajomości nasi nauczyciele mogli lepiej poznać środowisko Harvardu, zainspirować się na jego przykładzie i zaplanować dalszą drogę doskonalenia swojej dydaktyki.

Z jakiego rodzaju wyjazdów korzystała Pani dotąd?

Od początku mojej działalności w obszarze internacjonalizacji w PŁ, starałam się wyjeżdżać, by szukać inspiracji dla dalszego rozwoju IFE, Politechniki, a także dla mojego osobistego rozwoju naukowego, jak i dydaktycznego. Zaraz po doktoracie zostałam zaproszona do współpracy przez dyrektora IFE, dr. Tomasza Saryusz-Wolskiego, jako zastępca dyrektora IFE ds. kształcenia. Moje zadania związane były z rozwijaniem strategii rozwoju IFE i studiów w językach obcych. To mocno zdefiniowało moją dalszą aktywność i kierunki kolejnych wyjazdów za granicę,  których podstawowa grupa odbywała się w ramach programu Erasmus. Drugi powód, dla którego podróżowałam – szczególnie do Francji, to program podwójnych dyplomów.

Z perspektywy czasu uważam, że jedną z najważniejszych moich aktywności na arenie międzynarodowej była praca w charakterze eksperta bolońskiego. To grono powoływał minister nauki i szkolnictwa wyższego na wniosek Komisji Europejskiej. Z założenia KE w każdym kraju działał zespół, który miał zapewnić efektywne wdrożenie Procesu Bolońskiego. Pracę koordynowała Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji - Narodowa Agencja Programu „Uczenie się przez całe życie", odpowiedzialna za realizację programu w Polsce.

Jakie dostrzega Pani korzyści z udziału w tym projekcie?

Przynależność do tego prestiżowego, międzynarodowego grona otworzyła mi drzwi do wszystkich uczelni. To się przełożyło na kontakty z osobami z całego świata i ekspertyzę w zakresie zarządzania szkolnictwem wyższym. Ten czas, tak naprawdę zredefiniował moją ścieżkę naukową. Angażując się we wdrażanie procesu bolońskiego, jednocześnie pracowałam naukowo w Instytucie Maszyn Przepływowych. Praca eksperta otworzyła mnie na zupełnie nową działalność badawczą w dziedzinie zarządzania i analiz strategicznych. Odtąd moje kompetencje zaczęły się rozdzielać i kierować w stronę zarządzania. Mam nadzieję, że w przyszłości na PŁ uda się stworzyć Centrum Badań nad Szkolnictwem Wyższym, by wykorzystać nasz potencjał oraz uczynić z Politechniki Łódzkiej ważny, a także bardzo widoczny punkt na mapie europejskiego i światowego szkolnictwa wyższego. Ta rozpoznawalność międzynarodowa przełoży się bez wątpienia na zainteresowanie kolejnych, coraz bardziej prestiżowych partnerów. To jest taka moja osobista ambicja, by jak najlepiej przysłużyć się dynamicznemu wzrostowi międzynarodowej rozpoznawalności Politechniki Łódzkiej.

Czy mogłaby się Pani podzielić jakimś wyjątkowym doświadczeniem z podróży?

W 2003 r. po raz pierwszy odwiedziłam Ecole Nationale Superieure D’Arts et Metiers w Cluny. Ta szkoła z napoleońskimi tradycjami ma swą siedzibę w średniowiecznym opactwie. Byłam tam w ramach negocjacji w programie podwójnych dyplomów i podjęto mnie wyjątkowo. Zostałam zakwaterowana na terenie uczelni, co okazało się niezwykłym przeżyciem. Wnętrza są absolutnie niezwykłe, lecz kiedy rano wyjrzałam przez okno pokoju, zobaczyłam archeologów prowadzących badania odkrywkowe. Ekshumowali mnichów i te szczątki układali akurat pod moim oknem. A do sali tuż obok właśnie zmierzali studenci na normalne zajęcia. Widok ten było dość wstrząsający, nie zapomnę tego do końca życia, ale też właśnie wtedy uświadomiłam sobie wyjątkowość tego miejsca. To doświadczenie nauczyło mnie, że bardzo ważnym aspektem mobilności jest, nie tylko kadra danej uczelni partnerskiej i kontakt z nią, ale również samo miejsce może stworzyć ciekawe i unikatowe podstawy dalszego doskonalenia swoich kompetencji. To też jest ważna forma wzbogacania naszej codziennej akademickiej perspektywy.

Jak przekonać osoby niezdecydowane do wyjazdu?

Absolutnie nie wolno pozostawać tylko w jednym miejscu i obcować tylko w jednej kulturze. Każda osoba niedecydująca się na wyjazd (bez względu czy jest profesorem, adiunktem, czy też pracuje w administracji) traci, ogranicza siebie samą i pozbawia ogromnej szansy, by wzbogacić i nadać nowe barwy własnemu życiu. Korzyści dla uczelni są oczywiste, ale pamiętajmy o osobistym zysku i rozwoju, niekwestionowanym poszerzaniu własnych horyzontów, jakie niesie za sobą w zasadzie każdy wyjazd.

Warto wyjeżdżać, ponieważ…

Każdy wyjazd pozwala poznać nowych ludzi, nowe kultury i nowe perspektywy. Im więcej doświadczamy tej różnorodności tym bardziej bogata będzie nasza osobowość i silniejsza odwaga w kreowaniu dalszej ścieżki rozwoju osobistego oraz zawodowego.


Data dodania:2020-01-31
Data aktualizacji
Data zakończenia
Wprowadzone przez:
Agnieszka Garcarek-Sikorska
Zdjęcia

Uczelnia

Nasze Media

/galeria
Blog Politechniki Łódzkiej

Wydziały I JEDNOSTKI UCZELNIANE